Założenie „Antykultury” było takie, żeby pisać o wszystkim co złe, słabe, bolesne itd. Z drugiej jednak strony mamy pisać szczerze, więc czemu by nie naciągnąć trochę zasad i nie napisać czegoś miłego o tworze tak dziwnym, że aż…dobrym?
Łydka Grubasa to projekt, który od początku był skazany na sukces – wszyscy(albo prawie wszyscy) lubimy mocne rockowe granie, ale ile można słuchać o niespełnionej miłości, smutku ewentualnie szeroko rozumianym niezdrowym trybie życia(alkohol, narkotyki…sami wiecie). Dlatego zespół, który nagle wpada na scenę z piosenkami o smoku ZUSie, który doi biednych wieśniaków, Adelajdzie z „wąsem jak Sobieski” czy w końcu o…wkładaniu prącia w blender był prawdziwym powiewem dziwnego rodzaju świeżości.

Koncerty Łydki to prawdziwe widowisko – nieważne czy grają dla setek tysięcy „kibiców” na Woodstocku czy na niewielkiej scenie klubu studenckiego. Sam miałem okazję zaliczyć show Łydki w „Kwadracie” i nie żałuję – kupiłem sobie nawet koszulę, a co. Poszedłem w niej nawet do pracy, ale sam przyznaję, że nie był to najlepszy pomysł. Przyjemną odmianą na koncertach zespołu jest także skandowanie hasła „grać utwory!”, zamiast klasycznego „napier… ” – sami wiecie co robić.
W każdym razie Łydka Grubasa to grupa, którą można tylko kochać, pod warunkiem zrozumienia konwencji – zabawy muzyką i tekstami, swoistego kabaretu scenicznego. Nie jest to zespół, który chce wybić się na prymitywnych i wulgarnych tekstach. Jeżeli ktoś z was tak myśli, to znaczy, że czeka was jeszcze sporo pracy nad poczuciem humoru(BTW musicie mieć bardzo smutne życia”.
Pomysłu jaki ma na siebie Łydka na pewno nie mieli ludzie(wszelkie inne dane zatajam, żeby nie robić im większego przypału), którzy stwierdzili, że dobrym pomysłem będzie hejt na wokalistę zespołu, Bartka Krusznickiego, za to, że ten nosi koszulkę z biało-czerwoną cebulą. Jak mawiał klasyk…”aha”.
Łydka to jednak przede wszystkim muzyka, a do tej nie można mieć grama zastrzeżeń. Czysto technicznie jest to zespół co najmniej dobry. Gitary, klawisze, a czasami nawet sekcja dęta – wszystko to zebrane do przysłowiowej kupy daje naprawdę kapitalne wrażenia, bo chłopaki z Łydki naprawdę „umią” grać. Żeby nie być gołosłownym, bo muzyki trzeba przecież słuchać, a nie o niej czytać, polecam sprawdzić utwory Łydki na YouTube. Nie pożałujecie, ale co złego to nie ja.
Grzegorz Jarecki

