WSZYSTKO INNE

„Zawód: influencer

Czasem przeglądając Instagram czy YouTube mam wrażenie, że jestem na to za stara. Że już nie rozumiem. Czytam sobie na Wikipedii jaka jest definicja influencera:

„W świecie mediów społecznościowych osoba wpływowa, która jest w stanie oddziaływać na decyzje wielu ludzi, z którymi posiada trwałe relacje.”

Aha. Ale teraz moje pytanie brzmi – jak się zostaje osobą wpływową? Nie chcę brzmieć jak gbur, któremu nic nie pasuje (chociaż w sumie od tego jest ten portal), ale patrząc na rodzaj treści publikowanych w polskich social mediach, to wystarczy tak po prostu zostać słupem reklamowym? Nagrywać filmy na Instagram, tylko po to, żeby wychwalić nad niebiosa produkt do np. zmywania naczyń? Polecać ludziom rzeczy, których nigdy w życiu się nie użyło? Tutaj aż prosi się, żeby przywołać pamiętny filmik, w którym Julia Wieniawa polecała zapakowany krem.

Zdaję sobie sprawę z tego, że oczywiście można mieć podpisaną umowę z jedną, konkretną firmą i regularnie z nią współpracować na jakichś określonych zasadach, ale większość influencerów poleca swoim obserwatorom dosłownie wszystko – zaczynając na lakierach do paznokci, poprzez zniżki na siłownie czy do restauracji, a kończąc na jakichś produktach w ogóle niezwiązanymi z ich działalnością. Jak to jest możliwe?

Pomyślałam ostatnio, że to nie może tak działać. Nie wierzę w to, że ludzie po obejrzeniu bardzo przychylnej recenzji kremu pod oczy pobiegną do drogerii i kupią od razu sto słoiczków na zapas. Że nikt o zdrowych zmysłach nie kupi polecanej przez kogoś pomadki albo pudru, bo przecież każda skóra jest inna i kosmetyków nie można sobie polecać jak płynu do podłogi. Otóż, bardzo się myliłam. Przeczytałam gdzieś, że po reklamie influencerki Red Lipstick Monster jakiegoś produktu kosmetycznego, który wcześniej nie cieszył się dużą popularnością, zabrakło go w sklepach. Zapytam jeszcze raz – jak to możliwe?

Odpowiem sama sobie – nie wiem. Ale z drugiej strony – czy muszę wiedzieć? Fascynuje i przeraża mnie zarazem tylko siła oddziaływania influencerów. To jest ogromna umiejętność perswazji i wpływania na ludzkie umysły. Ale to też może być niebezpieczne. Co by się stało jakby któryś z influencerów polecił na swoim kanale np. cyjanek potasu? Albo ktoś zachęciłby do niezdawania matury? Albo do niechodzenia do pracy?

Izabela Olczyk